Skutkiem czynu kryminalnego jest prawie zawsze śmierć ofiary. Gdy ktoś udziela jej pomocy, to jest to z reguły policjant. Ukazywany w telewizyjnym filmie kryminalnym prowadzący dochodzenie prywat­ny detektyw czy komisarz policji działa sam bądź w zespole i osiąga sukces. Fakt, że funkcjonariusz policji stanowi element skomplikowa­nego aparatu i że podporządkowany jest całemu systemowi wymiaru sprawiedliwości, rzadko bywa wyjaśniany. Pracuje prawie wyłącznie ze swoimi przełożonymi i najbliższymi współpracownikami. Telewizyj­ny film kryminalny nigdy nie krytykuje policji. Akty bezprawia, których dopuszcza się prowadzący dochodzenie wobec przestępcy, przedstawiane są jako w pełni dozwolone czy nawet konieczne. Policja może popełniać błędy. To przecież rzecz ludzka. Ale owe pomyłki nigdy nie mają negatywnych następstw.Zazwyczaj śledztwo kończy się sukcesem. Autorzy filmów krymi­nalnych nie uwzględniają wyników badań nad „ciemną liczbą” czy statystyk przedstawiających niską efektywność policji w wykrywaniu przestępstw. Choć obraz policjanta czy detektywa jest zasadniczo pozytywny, to jego sylwetka odmalowana jest ubogo.

Nie angażuje się w sytuacje wiktymogenne, w których łatwo może stać się obiektem czynu przestępczego. Zachowuje się biernie i nie prowokuje sprawcy. Postępuje w sposób neutralny, jest niewinna, bezradna i zdana na łaskę przestępcy. Twórcy telewizyjnych filmów kryminalnych zdają się niewiele wiedzieć o tym, iż to często zwykły przypadek decyduje, kto staje się ofiarą, a kto sprawcą zabójstwa. W przeciwieństwie do sprawcy ofiara pracuje zawodowo i jest społecznie pożyteczna. Umożliwia to identyfikację widza z ofiarą. Także sposób przedstawienia ofiary jest pełniejszy niż w odniesieniu do sprawcy. Ukazuje się np. jej pracę zawodową i życie prywatne. W odróżnieniu od sprawcy ma ona związki z osobami trzecimi. Natomiast prezentowana osobowość ofiary jest równie uboga, bez­barwna i stereotypowa. Pomija się także jej społeczne otoczenie.